Zamiatanie pałacowych brudów

Zastraszanie, upokarzanie, inwigilacja, mobbing i nierówne traktowanie części pracowników, wyrzucane z zajęć zapłakane dzieci, zatrudnianie krewnych i pociotków, tchórzliwe podszywanie się pod nieżyjącą ikonę polskiej piosenki i nerwowe szukanie „haków” na liderów nowo powstałego związku zawodowego – to tylko niektóre z oświatowo-wychowawczych standardów wdrażanych ostatnio w katowickim Pałacu Młodzieży za wiedzą i przyzwoleniem lokalnych władz, których nadzór nad tą placówką jest iluzoryczny.

Piszemy o tym zepsutym przybytku przypominającym stajnię Augiasza od kilku miesięcy. Czekamy na zdecydowane posunięcia urzędników, ale po spotkaniu w minioną środę, 4 marca br., samorządowej komisji edukacji, która zawitała w pałacowe progi, aby odbyć tam burzliwe posiedzenie, nie mamy już żadnych złudzeń.

W wielokrotnie sprawdzony, znamienny dla urzędników wydziału edukacji i sportu katowickiego magistratu sposób, na oczach zdumionych obserwatorów odbywa się klasyczne zamiatanie poważnego, niewygodnego problemu pod dywan, pod którym jest już tyle brudów i niezałatwionych spraw, że zapracowane Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej miałoby co robić do końca świata i – jak mawia twórca i szef WOŚP – jeden dzień dłużej.

W obronę pałacowego satrapy włączył się jego związkowy kolega, prezes katowickiego oddziału ZNP Jerzy Szmajda, wygłaszając podczas rzeczonego posiedzenia komisji edukacji wazeliniarską laudację. Ale trudno się temu dziwić. W końcu ZNP od lat uchodzi za „dyrektorski” związek, a obecny włodarz Pałacu był przecież swego czasu prezesem ogniska ZNP w tej placówce, którego szeregi topnieją z miesiąca na miesiąc. No i odprowadza nadal od swoich dyrektorskich apanaży wysokie składki członkowskie, z których opłacany jest związkowy lider – jego dzisiejszy protektor.

Zakonserwowany, skostniały układ związkowo-urzędniczych powiązań od lat sprawdza się w Katowicach i zapewnia dobre samopoczucie kierownictwu wydziału edukacji i sportu, związkowym liderom oraz kolejnym prezydentom i wiceprezydentom miasta odpowiedzialnym za nadzór nad samorządową oświatą. Niestety, wiele wskazuje na to, że i tym razem również zadziałał bez zarzutu, kosztem znacznej części zawiedzionych pracowników Pałacu Młodzieży, rodziców i dzieci oraz obserwujących całą tę gorszącą historię mieszkańców Katowic.

3 myśli na temat “Zamiatanie pałacowych brudów

  • 9 marca 2020 o 08:17
    Permalink

    Mój syn uczeszcza do tej placowki. Jak tak dalej bedze to zrezygnujemy z zajec. Ten dyrektor, szanowny pan Adam L. Wchodzi na zajecia, przerywa i przeszkadza.

    Odpowiedz
    • 10 marca 2020 o 08:01
      Permalink

      Cokolwiek nie zrobimy to już bez znaczenia. Mocne plecy działają.

      Odpowiedz
  • 10 marca 2020 o 07:44
    Permalink

    I po raz kolejny okazało się, że są ludzie lepsi od innych. Pan dyrektor ma władzę, znajomości więc jest nietykakalny. A wszystko to wykonywane jest w „białych rękawiczkach” przez jego zwierzchników (z dużą ilością wazeliny). Szkoda odwagi, poświęcenia osób, które odważyły się publicznie wystąpić przeciw panu dyrektorowi. Szkoda też nadziei pozostałej części pracowników, rodziców, którzy wierzyli, że coś się zmieni, że władza pełniąca pieczę nad Dyrektorem i jego świtą podejmie odpowiednie kroki. Ale wychodzi na to, że nadzieja jest matką głupich… Strach teraz będzie jeszcze większy. Sprawa trochę ucichnie i Dyrektor z ciocią zaczną wyciągać konsekwencje wobec nieposłusznych pracowników. Ale cóż… Tym już sobie urzędnicy głów zajmować nie będą. Wszystko zostanie w „pałacowych murach”. WSTYD

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *