Po co nam PINB?

Lokatorzy i właściciele mieszkań na najwyższej kondygnacji budynku w katowickich Murckach przy ul. Jana Samsonowicza 25 – zarządzanym przez Śląsko-Dąbrowską Spółkę Mieszkaniową w Katowicach – zmagają się od kilku lat z problemem niskiego ciśnienia ciepłej wody. W godzinach porannych i wieczornych, kiedy z dostępu do niej korzysta najwięcej osób, ciśnienie na ostatnim piętrze spada do „zera”. Po licznych, bezskutecznych wystąpieniach i prośbach do administracji budynku, jeden z właścicieli zwrócił się do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Katowicach o zbadanie, czy instalacja wodociągowa ciepłej wody spełnia wymogi określone w przepisach prawa budowlanego. Jakież było jego zdziwienie, gdy otrzymał odpowiedź, że Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Mirosław Skórski nie kiwnie nawet palcem w tej sprawie, bo… nie ma takiego obowiązku. Skonsternowany mieszkaniec – w naiwnym, jak się okazało, przekonaniu, że utrzymywana również z jego podatków publiczna instytucja powinna zadziałać w tej sprawie – poskarżył się na zachowanie katowickiego PINB do Śląskiej Wojewódzkiej Inspektor Nadzoru Budowlanego Elżbiety Oczkowicz, której przedstawicielka – w osobie naczelnika Wydziału Orzecznictwa Administracyjnego ŚWINB Marty Kozak-Janik – powiadomiła właśnie pechowego lokatora z ostatniego piętra budynku przy Samsonowicza 25, że jej kolega z katowickiego PINB ma rację i nie musi nic robić w tej sprawie. Można by jeszcze poskarżyć się do nadzorującego ŚWINB wojewody śląskiego Jarosława Wieczorka, ale przy takiej urzędniczej solidarności łatwo przewidzieć, jaka będzie jego odpowiedź. Cała historia pokazuje, że jest jeszcze w Katowicach wiele urzędów i instytucji, w których czas zatrzymał się w epoce „późnego Gierka” i dla których służebna wobec obywateli rola to nadal zupełnie abstrakcyjne pojęcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *