Piszcie na Berdyczów

Sposób, w jaki katowicka Rada Miasta rozpatruje skargi mieszkańców, urąga elementarnym zasadom praworządności i przyzwoitości, woła o pomstę do nieba i pokazuje, że katowiczanie nie mają praktycznie żadnego realnego wpływu na to, co dzieje się w mieście i podległych mu instytucjach i placówkach.

Ciągnąca się od miesięcy sprawa Pałacu Młodzieży – wtajemniczeni twierdzą, że z utrzymywania obecnego status quo wymierne korzyści czerpią od lat wysocy miejscy urzędnicy, ale podejrzenia te mogą zweryfikować jedynie niezależne od lokalnego samorządu instytucje, takie choćby jak CBA czy Prokuratura Krajowa, do których wysyłamy ten tekst, prosząc o bliższe przyjrzenie się sprawie – to żenujący festiwal niemocy i niekompetencji, kompromitujący władze Katowic i obnażający mechanizmy służące miejscowemu towarzystwu wzajemnej adoracji ochronie przed jakąkolwiek odpowiedzialnością.

Większość kierowanych do Rady Miasta skarg – w przybliżeniu jakieś 99,99 % – trafia do kosza. Radni – przypomnijmy skład samorządowej komisji skarg, wniosków i petycji: Patrycja Grolik, Krzysztof Kraus, Jarosław Makowski, Dariusz Łyczko, Wiesław Mrowiec, Adam Skowron, Damian Stępień (przewodniczący komisji), Adam Szymczyk i Bartosz Wydra (wiceprzewodniczący komisji) – uznają je za bezzasadne lub umywają ręce i przekazują do rozpatrzenia tym, na których bezprawne działania i naganne zachowania mieszkańcy się skarżą.

Klasycznym tego przykładem jest skarga na brak nadzoru dyrektora katowickiego Pałacu Młodzieży nad kierowniczką administracji w tej samorządowej placówce, rozstawiającą po kątach swoje ciężko wystraszone podwładne – po które co rusz podjeżdża pod gmach przy Mikołowskiej karetka pogotowia – którą radni przekazali do rozpatrzenia samemu zainteresowanemu, a ten uznał ją za… bezzasadną.

Ta opisywana przez nas od wielu miesięcy historia pokazuje, że jedno z podstawowych obywatelskich praw – zapisane w art. 63 Konstytucji prawo do składania skarg, wniosków i petycji – jest w Katowicach zupełnie martwe, a jego mieszkańcy pozbawieni są w praktyce – jak to było intencją ustawodawcy – możliwości sprawowania skutecznej społecznej kontroli nad funkcjonowaniem samorządu i podległych mu jednostek, oddziaływania na otoczenie i przeciwdziałania występującym w mieście nieprawidłowościom i wynaturzeniom.

Mieszkańcu Katowic, jeśli masz problem, chciałbyś zwrócić uwagę na jakieś anomalie lub – nie daj Boże! – naprawić chorą rzeczywistość, to niech ci się nie wydaje, że masz w grodzie nad Rawą wpływ na cokolwiek. Nie zawracaj głowy swoim „strudzonym” przedstawicielom w Radzie Miasta – pisz od razu na Berdyczów…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *