Dzieci gorszego prezydenta

Wraca temat dzieci z Szopienic, które mają nadal jedno małe, niespełnione marzenie. Nie tam jakiś stadion za kilkaset milionów – pomnik wybujałych samorządowych ambicji, który tak celnie obśmiała rodowita katowiczanka red. Anita Gargas w swoim Magazynie Śledczym wyemitowanym przez TVP 1. Marzą o skromnym placu zabaw pomiędzy obskurnymi familokami przy ul. Lwowskiej za kilkadziesiąt tysięcy, czyli tyle, ile przez dwa-trzy miesiące zarabia prezydent Katowic lub jego zastępcy.

Wiceprezydent Bogumił Sobula – rozpatrując skierowany do prezydenta Marcina Krupy obywatelski wniosek o wykonanie placu zabaw – odesłał dzieci i rodziców do oddalonego o kilkaset metrów Parku Olimpijczyków, wykazując się przy tym iście olimpijskim poczuciem humoru (a może raczej horroru!), bo aby tam dotrzeć, pechowe dzieciaki musiałyby przejść przez tory kolejowe i ruchliwą ulicę.

„Zrównoważony rozwój Katowic” to puste hasło, które można włożyć między bajki. Katowice rozwijają się w myśl zasady, kto silniejszy i kto bliżej prezydenckiego koryta, ten wydziera najwięcej z budżetowego tortu. Obecny prezydent i jego poprzednik Piotr Uszok nie mieli pomysłu na Szopienice, których degradacja postępuje w zastraszającym tempie.

Losem szopienickich dzieci nie przejął się również rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak, który ma usta pełne frazesów, ale jak trzeba skutecznie zadziałać w obronie praw najmłodszych, to najczęściej kładzie uszy po sobie i demonstruje beznadziejną niemoc, bezsilność i apatię.

Szkoda tylko, że niewinnymi ofiarami tej niefortunnej, wybiórczej i dyskryminacyjnej polityki społecznej są dzieci z familoków przy Lwowskiej, a wizytówką „dokonań” prezydenta Krupy w tym miejscu brudna piaskownica, którą – jak wyrzut sumienia (tylko czy katowiccy samorządowcy wiedzą, co to takiego?) – prezentujemy poniżej.

Wizytówka prezydentury Marcina Krupy w Szopienicach przy ul. Lwowskiej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *